Jak zahamować laktację?

Laktacja-sposoby na jej zahamowanie.

Jeśli zostajesz mamą, nie ma znaczenia, czy karmisz malucha, czy nie. Twoje piersi i tak będą produkowały pokarm. Jeśli dziecko nie będzie przystawiane do piersi, to laktacja zatrzyma się, ale to niestety wymaga czasu, nawet do kilku tygodni. Zdarzają się jednak sytuacje, w których noworodka nie można karmić. Czasem jest to brak predyspozycji kobiety, czasem szybki powrót mamy do pracy, a czasem choroby i dziecka i matki. Konieczność stosowania przez mamę leków może negatywnie odbijać się na zdrowiu dziecka. Jeśli ustaliliśmy z lekarzem, że nie będziemy karmić piersią, należy zastanowić się, w jaki sposób zatrzymać produkcję pokarmu.

Jak zahamować laktację?

Możliwości są dwie: w sposób naturalny lub farmakologicznie. Zanim jednak wybierzemy konkretną metodę, weźmy pod uwagę odczucia świeżo upieczonej mamy i dziecka. To ważne, by kobietę wspierać psychicznie, zwłaszcza jeśli decyzja ta podyktowana jest okolicznościami zewnętrznymi, np. chorobą. Zatrzymanie laktacji to proces indywidualny i zależy od wielu czynników. U jednej mamy pokarm zaniknie szybciej, u innej wolniej. Na to składa się wielkość gruczołów, obfitość pokarmu oraz funkcjonowanie przysadki mózgowej.

Sposoby naturalne.

  • Napary. Szałwia ma największe właściwości ograniczające produkcję pokarmu. Tę pierwszą stosuje się także w przypadku nadprodukcji mleka. Zaleca się picie kilku naparów dziennie, zalewając łyżkę suszonego ziela szklanką gorącej wody. Taki napar parzymy około 15 minut i pijemy od 2 do 6 szklanek dziennie. Zioła możemy też zjadać na surowo, po parę listków lub popijać wodą ich sproszkowaną postać. Wtedy zażywamy 1 płaską łyżeczkę sproszkowanego ziela. Innymi ziołami, delikatnie hamującymi laktację jest mięta, tymianek, barwinek i melisa. Naparów z tych ziół jednak trzeba by, wypić naprawdę sporo, do kilkunastu szklanek dziennie, żeby całkowicie zahamować laktację.

  • Okłady. Po karmieniu zaleca się stosowanie zimnych okładów. Możemy robić to za pomocą pieluszki tetrowej, zmoczonej i trzymanej w lodówce lub gotowych, żelowych okładów. Bardzo popularne okłady z kapusty są również pomocne, pomimo że ich główne właściwości są przeciw zapalane i likwidujące obrzęki. Z białej główki kapusty odrywamy kilka liści, rozbijamy je tłuczkiem i wkładamy do biustonosza. Staramy się, by liście zakrywały całe piersi. Nosimy po kilka godzin. Innym polecanym produktem do okładów piersi są świeże kwiaty jaśminu wielkolistnego.

  • Jedzenie. Co powinna jeść mama, żeby przyspieszyć zanikanie pokarmu? W zasadzie trudno jest znaleźć jakiekolwiek wytyczne, jeśli chodzi o dietę kobiety zatrzymującej laktację. Naukowo udowodniono, że nać pietruszki wspomaga wyhamowywanie produkcji mleka, dlatego można pić z niej świeżo wyciskany sok albo zrobić pesto z pietruszki i zastępować nim masło. Warto też wyłączyć z diety produkty, które są odpowiedzialne za pobudzenie laktacji: płatki owsiane, słód jęczmienny, siemię lniane, drożdże piwowarskie, napar z kopru włoskiego.

  • Sposób karmienia. Karm dziecko stałymi blokami czasowymi. Im mniej przystawiania niemowlaka do piersi, tym mniejsze pobudzanie gruczołów mlecznych. Zacznij niektóre karmienia zastępować innym pokarmem dla dziecka, zwłaszcza kiedy będzie chciało ssać. W tym czasie jednak tul dziecko, kołysz, noś i bujaj, by nie odczuło braku bliskości.

Sposoby farmakologiczne.

Leki Bromegeron, to najbardziej popularny lek na zatrzymanie produkcji mleka. Hamuje on wydzielanie prolaktyny, a co za tym idzie, zmniejsza podaż mleka. Niestety ma on sporo skutków ubocznych. Przede wszystkim działa silnie depresyjnie i większość lekarzy go odradza. Dodatkowo: zawroty głowy, nudności i ogólne wyczerpanie, nie zachęcają do jego zażywania.
Innymi lekami przepisywanymi na zatrzymanie laktacji są: Bromocorn, Dostinex, Parlodel, Norprolac. One również mają szereg skutków ubocznych. Mogą zakłócać cykl menstruacyjny i powodować spore wahania nastroju.

Odstawianie od piersi dziecka to bardzo złożony proces. Budzi wiele emocji. Najważniejsze jest dziecko i mama. Ich więź i relacja. Jeśli już zdecydujemy się na ten krok, wsłuchajmy się w swoje uczucia. Zróbmy to w sposób naturalny i najmniej narażający na kryzys i nas i dziecko.